dictionary-emptydownloadfacebookinstagramlinkedinmessage-errormessage-successpersonpointerpress-emptytimetwitter
 

Żart, który zerwał się ze smyczy. Na czym polega fenomen Dogecoina?

Spadki cen po odcinku podcastu? Bezprecedensowe wzrosty za sprawą wyłącznie jednego tweeta? Tak w ogromnym skrócie zachowują się  światowe kryptowaluty. W teorii niezależne od banków centralnych czy innych instytucji fiskalnych wirtualne nominały stały się nie tylko sporą częścią portfeli inwestycyjnych, ale także elementem popkultury. Nic dziwnego, że w końcu obok Bitcoina, Ethereum, Tethera zadebiutował nawiązujący do popularnego mema z pieskiem rasy Shiba – Dogecoin. Na czym polega fenomen coraz poważniejszej na rynku kryptowaluty, która pierwotnie miała być… żartem? “Pieseł” na giełdzie. Rok 2013. Amerykanin Billy Markus jest programistą w IBM, a Australijczyk Jackson Palmer zajmuje się marketingiem dla Adobe Systems w Sydney. Pierwszy zaczepia na Twitterze przyszłego wspólnika, pisząc: “jestem pewien, że inwestowanie w Dogecoina będzie dużą rzeczą”. Dokładnie 10 dni później pracowali już nad systemem, który pozwoliłby na dystrybucję własnej waluty rodem z mema o psie Shiba (w Polsce znanym, jako “Pieseł”). Pierwszego miesiąca witryna dogecoin.com odnotowała ponad milion odwiedzających. Wtedy też sami twórcy stwierdzili, że ich internetowy żart powinien potrwać nieco dłużej. Wiatru w dogecoinowe żagle dały również Chiny, które równolegle do powstania nowej kryptowaluty zakazały krajowym bankom inwestowania w podobne instrumenty.